• Super Patka

Jestem introwertykiem

Za każdym razem kiedy słyszy się słowo INTROWERTYK ma się przed oczami człowieka, który jest nieśmiały i boi się kontaktów z innymi ludźmi. Jednak jest to dość powszechny stereotyp, których zakrywa całą prawdę o introwertykach.


Pojęcie introwertyzmu (jak i ekstrawertyzmu) zostało wprowadzone przez Carla Gustava Junga i oznacza osobę, która skupia się na życiu wewnętrznym (ekstrawertyk - na zewnętrznym).


Pierwszy raz spotkałam się z tym pojęciem w gimnazjum. Wracałam z kina z kolegą i jak to ja, prawie się nie odzywałam. Wtedy on powiedział, że jestem introwertykiem. Zapytałam się o co mu chodzi dokładnie, ponieważ nie znałam wtedy tego pojęcia. Wytłumaczył mi, że po prostu wolę być sama ze sobą niż przebywać z innymi ludźmi.

Nie wiedziałam co o tym myśleć, ale gdzieś w głębi serca czułam, że miał rację.


Przez kolejne lata utwierdzałam się w przekonaniu, że jestem tym introwertykiem. Na każdym spotkaniu rodzinnym się nie odzywałam, w szkole nigdy nie zgłaszałam się mimo, że bardzo często znałam odpowiedź na zadane pytanie. Nie lubiłam wychodzić ze znajomymi, bo zawsze byłam na uboczu. Wolałam posiedzieć w domu i pooglądać telewizję. W gimnazjum, jak i w liceum miałam jedną czy tam dwie bliższe koleżanki (przyjaciółkami ich nie nazwę, bo w momencie kiedy nie widywałyśmy się codziennie nasz kontakt się urwał). Teraz myślę, że nawet na ulicy byśmy sobie cześć nie powiedziały. Wiem, że sama przyczyniłam się do takiego stanu rzeczy, ale nie narzekam.


Trzy lata temu poznałam chłopaka, między nami było różnie, ale w tym momencie mieszkamy sobie razem i jesteśmy całkiem szczęśliwi. Ja piszę tego posta, a on siedzi dwa metry ode mnie i czyta książkę. Tak samo jak ja jest introwertykiem. Można powiedzieć, że idealnie się dobraliśmy.


Nasze życie nie wygląda tak, że siedzimy całymi dniami w domu. Wychodzimy i to codziennie, ale ograniczamy się tylko do siebie. Nie są nam potrzebni inni ludzie. W sumie to za każdym razem gdy się z kimś spotykamy, od razu zamykamy się w sobie.


Na przykład tydzień temu zaprosiłam znajomą z dawnej pracy. Nie powiem, że to był to jakiś błąd, bo przekonałam się wtedy jaka jestem.

Przede wszystkim było nudno, głównie dlatego, że my dobrze bawimy się w swoim towarzystwie bez innych. Siedzieliśmy przez kilka godzin na krzesłach i odezwaliśmy się tylko kilka razy.

Mieliśmy o czym rozmawiać, ale nie potrzebowaliśmy dodatkowej konwersacji.

Po tamtym wieczorze doszłam do wniosku, że na 100% jestem introwertykiem. Wolę posiedzieć sama i porozmawiać z chłopakiem, czy to sama ze sobą.


Do tej pory miałam jakieś poczucie, że jestem nielubiana, a jak się okazuje to ja nie lubię ludzi.

Szczerze?

Jest mi z tym bardzo dobrze. Mimo że, jestem w stanie podejść do obcej osoby czy poznać kogoś nowego, to nie potrzebuję tego.


W momencie kiedy zauważyłam jaka jestem i przestałam to wypierać, stałam się o wiele szczęśliwsza.

Na siłę chciałam być jak inni, ale żeby być szczęśliwym, należy być sobą.

Zawsze słyszałam te słowa, ale dopiero teraz wiem co one naprawdę znaczą.


Każdego dnia nie przestaję siebie zaskakiwać, muszę chyba nawet powiedzieć, że powinnam zacząć prowadzić dziennik, aby zapisywać to co sprawiło mi przyjemność, a co przykrość. Tylko w ten sposób można odkryć swoje prawdziwe JA.

W tym momencie czuję się jak kwiat, który dopiero co będzie rozkwitał, bo wcześniej nie miał możliwości przez złe środowisko.

1 wyświetlenia

©2020 by Super Patka. Stworzone przy pomocy Wix.com