• Patrycja M

Nie pójdziesz na studia, będziesz ulice zamiatać

Słowa zawarte w tytule usłyszałam od mojej mamy około rok temu.

Ale może opowiem tę historię od początku.


W 2018 roku zaczęłam studia na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku językowym. Myślałam, że chcę pracować z tym językiem w przyszłości, ale bardziej starałam się to sobie wmówić niż naprawdę tak było. Miałam nadzieję, że będzie fajnie. Okazało się niestety inaczej.

Bardzo nie podobał mi się wybrany przeze mnie kierunek. Uznałam wtedy, że języka mogę się uczyć, ale nie chcę mieć nic wspólnego z nauką o języku czy literaturą danego kraju. Przyznaję - nie lubiłam tedy czytać, szczególnie jak coś mi się narzucało.

I tak minął sobie pierwszy rok studiów i na szczęście lub nieszczęście nie zaliczyłam przedmiotu kierunkowego i przytrafiło się to samo kilka miesięcy później na poprawce.


Byłam wtedy bardzo załamana. Z jednej strony miałam łzy w oczach, a z drugiej chciałam jak najszybciej iść dalej. Ktoś mógł powiedzieć "Otrząśnij się", ale wiecie miałam zaplanowane najbliższe 5 lat pod względem nauki i pracy, więc to otrząśnięcie nie było takie łatwe.


Po kilku dniach zaczęłam się brać za siebie i na szybko znalazłam szkołę policealną do której nadal chodzę, jednak takie całkowite pogodzenie się z tym wszystkim trwało kilka miesięcy.


Na początku uważałam, że zmarnowałam dwa lata (ten studiów i pierwszy na kosmetyce), ale teraz wiem, że tylko jeden rok zamiast pięciu - chciałam iść też na magisterkę. Gdybym została na UW (mogłam zapłacić i studiować, ale nie chciałam) nadal bym w tym wszystkim tkwiła. Bym była nieszczęśliwa.


Odkąd przerwałam studia ciągle słyszałam, że powinnam za rok (czyli miesiąc temu) iść na jakieś inne, no bo przecież studia trzeba skończyć, wykształcenie trzeba mieć.

I tutaj pojawiają się słowa z tytułu.

Zabolało.

I to dość mocno.


W tym momencie zanim cokolwiek więcej napiszę: zamiatanie ulic to praca jak każda inna, ale jest ona przedstawiana jako zajęcie dość hańbiące, które pokazuje, że ktoś nie posiada jakichś cennych umiejętności czy dokumentów typu dyplom.


Czyli wychodzi na to, że ludzie bez skończenia szkoły wyższej są uważane przez społeczeństwo za bezwartościowych.

Tylko że tak nie jest.

Takie osoby nie mają po prostu możliwości dalszego rozwoju.


Ale zawsze znajdzie się jakaś pomoc. Prawda?

Chociażby szkoły policealne, albo różnego rodzaju kursy. To prawda nie wszystkich stać na to, ale zawsze znajdzie się jakieś wyjście.

Można zacząć pisać np. na blogu (heh), robić zdjęcia, nagrywać filmy. Wystarczy zacząć i poświęcić się temu, pracować nad tym aż w końcu osoba bez wykształcenia wyższego będzie zarabiać więcej niż kilka po długich latach studiów.

Oczywiście do niektórych zawodów jest potrzebna szkoła (lekarz, adwokat), ale jest masa do których wystarczysz tylko Ty i Twoja motywacja.


A teraz do dzieła!



2 wyświetlenia

©2020 by Super Patka. Stworzone przy pomocy Wix.com