• Super Patka

Rozwój nie trwa x dni, on trwa całe życie

Cześć!


Dzisiaj jest dzień 90-ty z mojego wyzwania, dzięki któremu miałam się zmienić. Coś się we mnie zmieniło a coś nie.

Myślałam, że jak tyle czasu mi wystarczy, aby być wymarzoną wersją siebie, ale jak się okazuje to tak nie działa. Może i lepiej. Gdybym teraz była już taka jaka chcę, to co bym robiła przez resztę życia.

Człowiek musi się rozwijać. Jego ideały są zmienne i bardzo dobrze.

Trzy miesiące temu miałam nadzieję, że dzisiaj będę:

-chudsza, nie określiłam o ile, ani jak chcę wyglądać, po prostu chciałam schudnąć. W tym momencie mam nadwagę, niewielką (2-3kg), ale jednak.

-oczytana, cokolwiek to znaczy. Czytam więcej, to jak piszę też się zmieniło, ale czuję, że muszę, a raczej potrzebuję spędzać więcej czasu z książkami


Szczerze to nie pamiętam dokładnie jakich rezultatów oczekiwałam. Chciałam być chyba chudsza, mądrzejsza i ogólnie fajniejsza. To czego się spodziewałam było takie proste. Jednak przez te 90 dni otrzymałam coś znacznie ważniejszego:

MIŁOŚĆ DO SIEBIE SAMEJ.

Pokochałam to jaka jestem, dlatego nie siedzę i nie płaczę, że nie udało mi się zrzucić tych kilogramów.


Jestem za to lżejsza o zmartwienia. Mniej przejmuję się rzeczami na które nie mam wpływu, a więcej doceniam to co mnie otacza (chociażby lekki wiaterek, delikatnie muskający moją skórę).


Przez te 90 dni wyrobiłam sobie poranną rutynę. Staram się wstawać o 6 i pierwsze co robię to idę do lustra i się uśmiecham. Ważne jest zacząć dni z uśmiechem. Dobrą praktyką jest również delikatny rozruch z rana, od razu ma się więcej energii, a dzień mija bez większych stresów. Codziennie po tym delikatnym treningu medytuję, to też wpływa na pozostałe godziny dnia.

Poranna rutyna jest czymś co powinno być wyrobione przez każdego, ale na swój sposób.

W Internecie jest mnóstwo porad dotyczących tego zagadnienia, ale prawda jest taka: zobacz co jest dla Ciebie dobre, a nie dla przypadkowego człowieka.


Dzięki tej podróży zrozumiałam, że alkohol i mięso mi nie służy. Porównują dwa okresy: kiedy spożywałam te dwie rzeczy i kiedy nie robiłam tego, ten drugi jest o wiele przyjemniejszy i dla moich jelit i głowy. Nie deklaruję się, że już nigdy nie zjem mięsa, ani nie napiję się wina (chciałabym żeby tak było i będę się o to starać), ale jak najbardziej to ograniczę.


Zaczęłam posiadać mniej. Jakiś czas temu rozpoczęła się moja przygoda z minimalizmem. Chcę coraz bardziej w to się zagłębiać, bo jak na razie widzę same plusy. Po pierwsze mam tylko to czego potrzebuję, a po drugie nie kupuję zbędnych rzeczy. Przez ostatnie trzy miesiące zaoszczędziłam tyle co przez ostatni rok. Mam za to więcej czasu i miłości do wszystkich i wszystkiego.


Jest jeszcze wiele rzeczy nad którymi chcę pracować, chociażby język angielski - baardzo chcę poprawić jego poziom, ale jakoś do teraz nie miałam motywacji. Jak skończę pisać tego posta zabieram się do nauki.

Wszystko o czym pisałam chcę jeszcze bardziej poprawić, rozwinąć. To nie będzie trwało z dnia na dzień, ale wiem, że pewnego dnia będę w miejscu w którym chcę być i już nie mogę się doczekać, aż będę się dalej rozwijać.


To jest moja osobista podróż, która trwa całe życie.


1 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Produktywna, ale jednak nie...

Od około tygodnia mam wolne i siedzę w domu. Nie wyjechałam nad morze ani w góry, ale mam w planach odwiedzenie mojego domu rodzinnego. Przez ten czas starałam się być produktywna i zrobić jak najwię

©2020 by Super Patka. Stworzone przy pomocy Wix.com